Dlaczego zawsze wybieram nie tych partnerów? jak dzieciństwo w dysfunkcyjnej rodzinie wpływa na dorosłe relacje
„Znowu to samo. Dlaczego zawsze trafiam na tych samych ludzi?”
To pytanie słyszę w swoim gabinecie przynajmniej raz w tygodniu. I za każdym razem, gdy je słyszę, wiem, że prawdopodobnie siedzę naprzeciwko osoby, która dorastała w dysfunkcyjnej rodzinie.
Nie, nie jesteś przeklęty. Nie, nie masz „pecha do ludzi”. I nie – nie jesteś głupi, że „wciąż się nie uczysz”.
To, co robisz, ma swoją logikę. Głęboką, nieświadomą logikę, która powstała lata temu, gdy byłeś dzieckiem i musiałeś przetrwać w środowisku, które nie było bezpieczne.
Dzisiaj chcę porozmawiać o czymś, o czym za rzadko się mówi: jak dzieciństwo w dysfunkcyjnej rodzinie programuje nas do powtarzania tych samych błędów w dorosłych relacjach. I co ważniejsze – jak ten program przepisać.
Czym jest dysfunkcyjna rodzina?
Zanim pójdziemy dalej, wyjaśnijmy: dysfunkcyjna rodzina to nie tylko rodzina z uzależnieniem (choć to częsty scenariusz).
Dysfunkcyjna rodzina to rodzina, w której:
- Nie ma przewidywalności (nigdy nie wiesz, co zastaniesz, gdy wrócisz do domu)
- Emocje rodziców są ważniejsze niż potrzeby dzieci
- Nie można wyrażać swoich uczuć lub potrzeb
- Obowiązują niejasne zasady, które ciągle się zmieniają
- Dziecko musi pełnić rolę dorosłego (opiekować się rodzeństwem, uspokajać rodziców)
- Przemoc (fizyczna, emocjonalna, seksualna) jest obecna
- Krytyka, poniżanie i wsty są normą
Przez 15 lat prowadzę warsztaty dla Dorosłych Dzieci Alkoholików (DDA) i Dorosłych Dzieci z Dysfunkcyjnych Rodzin (DDA). I widzę codziennie, jak dorośli ludzie – inteligentni, wykształceni, odnoszący sukcesy – ciągle powtarzają te same wzorce relacyjne wyniesione z dzieciństwa.
Dlaczego? Bo to, czego uczysz się o relacjach jako dziecko, staje się Twoją „normalną”. A w dorosłość wchodzisz z przekonaniem, że tak właśnie wyglądają związki.
„Miłość” w dysfunkcyjnej rodzinie – pierwsza lekcja
Wyobraź sobie, że jesteś dzieckiem. Twoja mama ma zły dzień. Krzycz, rzuca rzeczami. Jesteś przerażony. Potem nagle się uspokaja, przytula Cię i mówi: „Przepraszam, kocham Cię”.
Co się właśnie stało w Twoim małym mózgu?
Nauczyłeś się, że miłość wygląda tak:
- Najpierw ból
- Potem bliskość
- Chaos jest normalny
- Po burzy zawsze przychodzi spokój (chwilowy)
I teraz, 20 lat później, spotykasz partnera, który jest stabilny, przewidywalny, spokojny. I co czujesz?
Nudę. Brak „chemii”. „Czegoś brakuje.”
Bo Twój mózg nauczył się, że miłość = intensywność = chaos.
Pamiętam Magdę, która przyszła do mnie po trzecim już związku z „narcyzem”. „Nie rozumiem, zawsze trafiam na takich samych facetów” – mówiła.
Gdy zapytałam o dzieciństwo, okazało się, że jej ojciec był alkoholikiem. „Nigdy nie wiedziałam, którego tatę zastanę – tego wesołego czy tego strasznego.”
Magda nie „trafiała” na narcyzów. Magda WYBIERAŁA ich. Bo nieprzewidywalność, intensywność i chaos były jej definicją miłości. Stabilny facet wydawał się jej… nijaki.
Siedem śmiertelnych wzorców DDA/DDA w relacjach
Z mojego doświadczenia jako terapeuty wynika, że osoby z dysfunkcyjnych rodzin najczęściej powtarzają siedem wzorców:
1. Rola ratownika
„Widzę potencjał w nim. Mogę go zmienić.”
Jako dziecko musiałeś ratować rodzica – uspokajać mamę, chronić rodzeństwo, być odpowiedzialnym. Teraz w dorosłym życiu wybierasz partnerów, którzy „potrzebują ratunku”.
Problem? Nie można ratować kogoś, kto nie chce być uratowany. A Ty tracisz siebie w próbach zmiany drugiego człowieka.
2. Strach przed opuszczeniem
„Lepszy zły związek niż samotność.”
Jako dziecko mogłeś doświadczyć emocjonalnego lub fizycznego opuszczenia. Teraz robisz wszystko, żeby związek trwał – nawet jeśli jest toksyczny. Bo w Twoim przekonaniu: zostać opuszczonym = umrzeć.
3. Trudność w rozpoznawaniu własnych granic
„Nie wiem, czy to, co czuję, jest w porządku.”
W dysfunkcyjnej rodzinie Twoje granice były regularnie przekraczane. Nikt nie pytał, czego potrzebujesz. Teraz nie potrafisz powiedzieć „nie”. Nie wiesz, gdzie kończy się Ty, a zaczyna partner.
4. Przejmowanie odpowiedzialności za emocje innych
„Jeśli on jest smutny, to moja wina.”
Jako dziecko musiałeś zarządzać emocjami rodziców. Teraz automatycznie przejmujesz odpowiedzialność za uczucia partnera – i czujesz się winny, gdy on ma zły nastrój.
5. Przyciąganie ludzi emocjonalnie niedostępnych
„Zawsze kocham ludzi, którzy mnie nie kochają.”
Jako dziecko rodzic był emocjonalnie niedostępny. Teraz wybierasz partnerów, którzy nie potrafią się otworzyć – bo to jedyna forma „miłości”, którą znasz. I ciągle próbujesz zdobyć tę miłość, której nigdy nie dostałeś.
6. Sabotowanie dobrych związków
„Gdy jest dobrze, zaczynam szukać problemów.”
Bo dobro nie jest Ci znane. Nie wiesz, jak się zachować, gdy ktoś Cię kocha bezwarunkowo. To Cię przeraża. Więc nieświadomie niszczyłeś to, co dobre.
7. Uzależnienie od relacji (love addiction)
„Bez niego/niej nie potrafię funkcjonować.”
Jako dziecko musiałeś być czujny, skupiony na rodzicu. Teraz całe Twoje życie kręci się wokół partnera. To nie miłość – to uzależnienie.
Historia Karoliny – jak wzorce z dzieciństwa zniszczyły jej małżeństwo
Karolina przyszła do mnie po rozwodzie. „Nie rozumiem, co się stało. Michał był idealny – spokojny, troskliwy, kochający. A ja… ja go zdradziłam.”
Gdy zaczęłyśmy rozmawiać o dzieciństwie, historia zaczęła się układać.
Karolina dorastała z matką, która miała zaburzenia nastroju. „Jeden dzień była cudowna, następnego dnia krzyczała, że jestem ciężarem.” Karolina nigdy nie wiedziała, czego się spodziewać.
Jako nastolatka nauczyła się „czytać” matkę – obserwować każdy jej gest, słowo, wyraz twarzy. Była w stałej gotowości. To była jej strategia przetrwania.
I teraz, z Michałem – który był stabilny, przewidywalny, spokojny – Karolina czuła się… dziwnie. „Jakoś pusto. Brakowało mi tego napięcia.”
Podświadomie zaczęła tworzyć chaos. Kłótnie o drobiazgi. Testowanie granic. Aż w końcu – zdrada.
„Chciałam poczuć, że żyję” – powiedziała.
Bo dla Karoliny „życie” = chaos. Spokój = śmierć emocjonalna.
Po roku terapii Karolina nauczyła się, że spokój nie jest nudą. Że przewidywalność nie jest brakiem pasji. Że można czuć się bezpiecznie i jednocześnie żywo.
Michał jej nie wybaczył. Ale Karolina zrozumiała siebie – i w nowym związku potrafi już docenić to, czego wcześniej się bała: stabilność.
Jak rozpoznać, że Twoje wybory relacyjne są wynikiem dzieciństwa?
Zadaj sobie te pytania:
- Czy Twoje związki przypominają dynamikę z domu rodzinnego?
- Jeśli Twoja mama była krytyczna – czy Twój partner też Cię krytykuje?
- Jeśli ojciec był emocjonalnie niedostępny – czy partnerzy są zamknięci?
- Czy wybierasz ludzi, których „musisz naprawić”?
- Może to być osoba z uzależnieniem, depresją albo po prostu ktoś „z potencjałem”
- Czy masz trudność z zakończeniem złych związków?
- Zostajesz, nawet gdy Cię to niszczy – bo „rozwód to porażka” albo „nie mogę zostać sam”
- Czy po zakończeniu związku szybko wchodzisz w następny?
- Bo nie potrafisz być sama – samotność Cię przeraża
- Czy zdrowe związki wydają Ci się nudne?
- Bo Twój mózg nauczył się, że miłość = dramat
- Czy ciągle powtarzasz: „Tym razem będzie inaczej”?
- Ale za każdym razem jest tak samo
Jeśli odpowiedziałeś „tak” na więcej niż trzy pytania – prawdopodobnie powtarzasz wzorce z dzieciństwa.
Co możesz z tym zrobić? Pięć kroków do zmiany
Krok 1: Nazwij wzorzec
Nie możesz zmienić tego, czego nie widzisz. Napisz listę swoich poprzednich związków. Co je łączyło? Jaka była dynamika? Jaką rolę odgrywałeś?
Być może zobaczysz, że za każdym razem byłeś ratownikiem. Albo że wybierałeś ludzi emocjonalnie niedostępnych.
Krok 2: Zrozum, skąd to się wzięło
To nie jest Twoja wina. To jest strategia przetrwania z dzieciństwa, która dawniej miała sens.
Jeśli byłeś ratownikiem w rodzinie – to Cię chroniło. Teraz to Cię niszczy.
Zrozumienie pochodzenia wzorca odbiera mu moc.
Krok 3: Przepracuj emocje z dzieciństwa
Często trzeba po prostu się wypłakać. Pozłościć. Opłakać dzieciństwo, którego nie miałeś.
To nie jest słabość. To jest siła.
Pracuję z wieloma klientami DDA/DDA i zawsze mówię: żeby iść dalej, trzeba najpierw pożegnać przeszłość.
Krok 4: Naucz się nowej definicji miłości
Miłość nie jest chaosem.
Miłość nie jest ratowaniem.
Miłość nie jest testowaniem granic.
Miłość to:
- Bezpieczeństwo
- Szacunek
- Przewidywalność
- Wspólny rozwój
- Wsparcie bez oczekiwania czegoś w zamian
Brzmi nudno? Bo Twój mózg się jeszcze nie przestawił. Ale uwierz mi – po jakimś czasie ta „nuda” staje się najpiękniejszym uczuciem na świecie.
Krok 5: Wybieraj świadomie
Następnym razem, gdy poczujesz „chemię” z kimś nowym – zatrzymaj się.
Czy to chemię? Czy to znajomy chaos?
Jeśli czujesz intensywne przyciąganie od pierwszego spojrzenia – to prawdopodobnie Twój mózg rozpoznał znajomy wzorzec.
Prawdziwa miłość buduje się powoli. To nie jest piorun z jasnego nieba. To jest przyjemne, stopniowe odkrywanie drugiej osoby.
Czy można wyjść z tego błędnego koła?
Tak. Absolutnie tak.
Ale wymaga to trzech rzeczy:
- Świadomości – zauważenia wzorca
- Odwagi – zmierzenia się z bólem z przeszłości
- Czasu – przeprogramowanie mózgu nie dzieje się z dnia na dzień
Przez lata pracy z osobami DDA/DDA widziałam setki transformacji. Ludzie, którzy przez całe życie wybierali toksycznych partnerów, uczą się wybierać inaczej.
To nie jest łatwe. Ale jest możliwe.
Kiedy szukać pomocy?
Jeśli:
- Ciągle powtarzasz te same błędy w relacjach
- Czujesz, że nie potrafisz być sam/a
- Wybierasz partnerów, którzy Cię ranią
- Nie wiesz, czego naprawdę chcesz w związku
- Dorastałeś w rodzinie z uzależnieniem, przemocą lub zaburzeniami psychicznymi
— to znak, że warto popracować z kimś, kto zna się na wzorcach DDA/DDA.
Sama pracuję z takimi osobami od 15 lat. Współpracuję z fundacjami wspierającymi DDA (m.in. Fundacja Idylla i Fundacja La Fontaine w Warszawie), prowadzę warsztaty i grupy wsparcia.
I za każdym razem, gdy widzę, jak ktoś zaczyna wybierać inaczej – jak ktoś pozwala sobie na zdrową miłość – wiem, że ta praca ma sens.
Podsumowanie
Dysfunkcyjna rodzina to nie wyrok. To tylko punkt startu.
Tak, wyniosłeś z dzieciństwa trudne wzorce. Ale nie jesteś skazany na ich powtarzanie.
Twoja historia nie musi być Twoją przyszłością.
I jeśli dzisiaj zadałeś sobie pytanie: „Dlaczego zawsze wybieram nie tych ludzi?” – to znaczy, że już zacząłeś proces zmiany.
Bo zmiana zaczyna się od zauważenia.



